Ciekawe miejsca we Wrocławiu

Płonący pomnik we Wrocławiu

Płonący pomnik we Wrocławiu

Wrocław znany jest ze swoich plenerowych pomników. Można zobaczyć tutaj wiele interesujących dzieł, które są na wyciągnięcie ręki. Zaliczają się do nich między innymi pomnik Ku czci Zwierząt Rzeźnych na Starych Jatkach, Pomnik Anonimowego Przechodnia czy Pociąg do nieba, aby wspomnieć o niektórych z nich.

 

We Wrocławiu możemy również zobaczyć dzieło Władysława Hasiora nazywane potocznie płonącym pomnikiem, a w katalogach opisywane jako Pomnik Rozstrzelanych Zakładników z Nowego Sącza. Rzeźba stoi w otoczeniu Muzeum Architektury, od strony alei Juliusza Słowackiego. Muzeum podaje swój adres jako Bernardyńska 7.

 

Władysław Hasior – mistrz nowoczesnej rzeźby

Hasior był jednym z najbardziej znanych rzeźbiarzy w XX wieku w Polsce. Związany z Podhalem, ale jego dzieła można zobaczyć w wielu różnych miastach w Polsce. Jego twórczość wpisuje się w nowoczesne prądy artystyczne takie jak surrealizm, rzeźba abstrakcyjna, nowy realizm, ale również do rzemiosła ludowego. Uważany również za pioniera asamblażu (forma artystyczna, odmiana kolażu w postaci trójwymiarowych kompozycji z przedmiotów gotowych) w Polsce. Galeria Władysława Hasiora znajduje się w Zakopanem.

 

Jednym z najbardziej znanych dzieł Władysława Hasiora są Organy z 1966 roku, które stoją na przełęczy Snozka w Kluszkowcach. Wkrótce po inauguracji usunięto z konstrukcji ukryte w niej części grające. Inne jego dzieła to między innymi Ratownikom górskim z 1959 roku w Zakopanem, wykonany razem z uczniami szkoły Kenara, Płomienne ptaki w Koszalinie, Ogniste ptaki w Szczecinie, Słoneczny rydwan w Södertälje (Szwecja) czy Płonąca Pieta z 1972 roku w Muzeum Louisiana pod Kopenhagą. Także jego dzieło można zobaczyć we Wrocławiu.

 

Płonący pomnik – dosłownie i w przenośni

Rzeźbę autorstwa Władysława Hasiora wykonano w latach 1966–1968, a we Wrocławiu stanęła w 1971 roku, po zakupie przez Muzeum Architektury. To żelbetowe sylwetki w ekspresyjnym stylu, które stoją pod wrocławskim Muzeum Architektury.

 

Nazwa potoczna wzięła się stąd, że Hasior zaprojektował rzeźbę razem z ogniem, który miał się w niej palić. Każda z czterech figur ma własne koryto, do którego wlewano paliwo. Stale palący się płomień miał być znakiem pamięci o zakładnikach rozstrzelanych w Nowym Sączu, a nie ozdobą rzeźby. W latach siedemdziesiątych pracownicy muzeum zapalali płomienie we Wszystkich Świętych, później jednak zwyczaj zanikł. Ostatnie znane odpalenie ognia odbyło się w 2003 roku, więc rzeźbę ogląda się bez płomieni.

Jak naprawdę nazywa się ta rzeźba

Nazwa „płonący pomnik” nie wyszła od Władysława Hasiora. Przylgnęła do rzeźby po tekście prasowym z 31 października 2003 roku i od tego czasu krąży w przewodnikach po Wrocławiu. Encyklopedie i katalogi prowadzą ją pod innym tytułem, jako Pomnik Rozstrzelanych Zakładników z Nowego Sącza, i dopiero ten tytuł tłumaczy, po co ta praca powstała.

Kilka podobnych nazw warto od razu rozdzielić, bo ogień wraca u Hasiora wielokrotnie. Płonąca Pieta to osobna realizacja z 1972 roku, stojąca przy Muzeum Louisiana pod Kopenhagą. Płonące sztandary były widowiskami plenerowymi, pokazywanymi w Drawsku Pomorskim w 1979 roku oraz w Nowym Sączu w 1988 i 1992. Płomienne ptaki znalazły się w Koszalinie, Ogniste ptaki w Szczecinie. Wrocławska rzeźba nie ma z żadną z nich wspólnego tytułu ani wspólnej historii.

Pomnik, który nigdy nie stanął w Nowym Sączu

Rzeźba przy Muzeum Architektury nie powstała z myślą o Wrocławiu. Hasior wykonał ją w latach 1966–1968 jako model w skali 1:2 pomnika, który miał upamiętnić zakładników rozstrzelanych przez Niemców w Nowym Sączu w czasie okupacji. Docelowy pomnik nigdy w tym mieście nie stanął.

Do realizacji nie doszło dwukrotnie i za każdym razem zdecydował o tym sposób odczytania formy. Najpierw miejscowe władze uznały, że układ postaci nawiązuje do ukrzyżowania, i projekt odrzuciły. Gdy w 1975 roku wracano do pomysłu, przeszkodą okazał się ogień, w którym dopatrzono się ukrytego symbolu Józefa Kurasia „Ognia”, partyzanta walczącego z władzą komunistyczną. Dwa preteksty w odstępie niemal dekady, obydwa polityczne.

Model kupiło Muzeum Architektury we Wrocławiu w 1971 roku i wtedy ustawiło go w swoim otoczeniu. Za tę pracę Hasior otrzymał nagrodę ministra kultury. Biografia artysty domyka klamrę, bo urodził się 14 maja 1928 roku właśnie w Nowym Sączu. Rzeźba upamiętniająca to miasto trafiła ostatecznie na Dolny Śląsk.

Dlaczego płonący pomnik przestał płonąć

Kompozycję tworzą cztery żelbetowe elementy przypominające ludzkie sylwetki. Każdy ma własne koryto na paliwo, a stale palący się płomień miał być znakiem pamięci o zabitych. Ogień był tu materiałem rzeźby, nie efektem dodanym na pokaz, podobnie jak w Płonącej Piecie pod Kopenhagą i w Słonecznym rydwanie w szwedzkim Södertälje z lat 1972–1973.

W latach siedemdziesiątych pracownicy muzeum zapalali płomienie we Wszystkich Świętych. Później zwyczaj zanikł, a ostatnie znane odpalenie ognia odbyło się w 2003 roku. Wtedy też ukazał się tekst prasowy, od którego wzięła się nazwa potoczna.

Technika ma osobną historię. Od 1960 roku Hasior odlewał figury z betonu zbrojonego w otworach wykopanych w ziemi, które służyły mu za formy. Powierzchnia odlewu powtarzała bruzdy i załomy gleby, więc każda postać zachowywała jej ślad. Pomysł na człekokształtne bryły artysta wiązał z widokiem pustych grobowców na cmentarzu w Aix-en-Provence.

Gdzie stoi płonący pomnik i jak do niego trafić

Od wejścia do muzeum rzeźby nie widać. Muzeum Architektury podaje swój adres jako Bernardyńska 7, a żelbetowe figury ustawiono po przeciwnej stronie kwartału, od alei Juliusza Słowackiego, pod współrzędnymi 51,109139 N i 17,042472 E. Idąc od placu Dominikańskiego w stronę mostów, mija się je po lewej ręce.

Adres Bernardyńska 5, powtarzany w części przewodników, nie prowadzi ani do muzeum, ani do samych figur. Jeśli nawigacja doprowadzi cię pod bramę od Bernardyńskiej, wystarczy obejść budynek od strony alei Słowackiego.

Pozostałe wrocławskie pomniki plenerowe

Pomnik Ku czci Zwierząt Rzeźnych stoi przy ulicy Stare Jatki, w historycznym ciągu kramów rzeźniczych, który ukształtował się w 1242 roku. Napis na tabliczce w bruku brzmi „Ku czci Zwierząt Rzeźnych / Konsumenci”. To nie jedna rzeźba, lecz grupa figur z brązu autorstwa kilku rzeźbiarzy z wrocławskiego oddziału ZPAP, dostawianych stopniowo przez ćwierć wieku. Stado tworzą gęś z jajkiem, koza, świnia, prosię, kaczka, kogut, królik oraz cielę, które dołączyło w czerwcu 2017 roku jako ostatnie. Nienaturalnie duży kogut stoi osobno, na podmurówce przy wejściu od ulicy Odrzańskiej.

Pomnik Anonimowego Przechodnia to czternaście postaci z brązu naturalnej wielkości, ustawionych po obu stronach ulicy Świdnickiej przy Piłsudskiego. Jerzy Kalina odsłonił go w nocy z 12 na 13 grudnia 2005 roku. Po jednej stronie jezdni figury zapadają się pod chodnik, po drugiej z niego wychodzą, więc całości nie da się objąć wzrokiem z jednego miejsca. Pierwowzorem była gipsowa instalacja tego samego autora zatytułowana Przejście, pokazana w 1977 roku w Warszawie. Gipsy trafiły później na 28 lat do Muzeum Narodowego we Wrocławiu i posłużyły jako wzorzec odlewów.

Pociąg do nieba stanął na placu Strzegomskim w październiku 2010 roku, obok Muzeum Współczesnego Wrocław. Andrzej Jarodzki zbudował go z zabytkowego parowozu Ty2-1035, pozyskanego od PKP i przechowywanego wcześniej na bocznicy muzeum kolejnictwa w Jaworzynie Śląskiej. Instalacja mierzy 21 metrów i waży 82 tony, a jej fundatorem był Archicom. Na 32 metalowych podkładach umieszczono nazwiska uczestników pojedynku malarskiego z czerwca 2010 roku.

Secured By miniOrange