Wczesnośredniowieczne skarby to nie lada gratka – nie każdy wie, że jeden z największych na Śląsku przechowują wrocławskie instytucje. Mowa o tak zwanym skarbie kotowickim, którego zbiory trafiły do Muzeum Archeologicznego we Wrocławiu oraz do Gabinetu Numizmatyczno-Sfragistycznego Ossolineum, a jego fragmenty bywały pokazywane na muzealnej wystawie stałej. Stan na wrzesień 2026.
Czym jest skarb kotowicki?
Skarbem kotowickim nazwano znalezisko archeologiczne składające się z wczesnośredniowiecznych monet, a także biżuterii. Został on znaleziony w 1972 w Komorowicach, w piasku pochodzącym ze żwirowni w Kotowicach.
W skarbie znalazło się minimum 300 sztuk srebrnych ozdób, a także przeszło 1090 monet ze srebra. Zostały one w większości uszkodzone lub zachowane są w niewielkich fragmentach. Wśród monet znalazły się między innymi arabskie dirhemy, fragmenty miliarensów bizantyjskich, monety czeskie, a także różne inne monety zachodnioeuropejskie, w tym bawarskie, nadreńskie, zachodnioszwabskie ze Strasburga i Breisach, wschodnioszwabskie z Augsburga, frankońskie z Moguncji, Spiry i Wormacji, lotaryńskie z Metzu, denary krzyżowe oraz denary z Pawii, a do tego 69 półbrakteatów z portu Hedeby. Wśród ozdób znalazły się z kolei takie jak naszyjniki, kolczyki, zausznice, klamerki, paciorki.
Katalog referencyjny wczesnośredniowiecznych znalezisk monetarnych prowadzi ten zespół jako Kotowice II z datą graniczną 1010, czyli z najwcześniejszym możliwym momentem ukrycia. Lata 983–985 to według publikacji Muzeum Miejskiego Wrocławia z 2021 roku czas wybicia najliczniejszej grupy monet, obok których leżały egzemplarze młodsze, z okolic 1010 roku. W literaturze pojawia się też wariant mówiący o ukryciu skarbu po 995 roku.
Historia skarbu kotowickiego
6 grudnia 1972 roku robotnicy pracujący dla Doświadczalnych Zakładów Zootechnicznych w Siechnicach dostrzegli w trakcie budowy owczarni rozbite naczynie gliniane, w którym znajdowały się srebrne ozdoby i monety. Niestety, część skarbu została rozkradziona, część wrzucona do betoniarki.
O odkryciu powiadomiono kierownika Gabinetu Numizmatycznego Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Popełniono jednak kolejne błędy – zabezpieczono jedynie część skarbu niezgodnie z przepisami. Zanim ruszyły zorganizowane poszukiwania reszty skarbu, srebro zdążyło rozejść się między okoliczne osoby prywatne, a kolejne monety i ozdoby wmurowano razem z piaskiem w powstający budynek. Odzyskano około 300 monet i ozdób od 60 osób prywatnych, a przy rozbiórce budynku gospodarskiego wykuto z murów około 720 monet i ozdób, całych i połamanych. W ten sposób odzyskano około 75% całego skarbu.
Gdzie możemy zobaczyć skarb kotowicki?
Odzyskana część znalezisk znajduje się w zbiorach Muzeum Archeologicznego we Wrocławiu, będącego oddziałem Muzeum Miejskiego Wrocławia. Osobną drogą trafił do Gabinetu Numizmatyczno-Sfragistycznego Zakładu Narodowego im. Ossolińskich zespół 18 denarów szwabskich i bawarskich, kupiony w 1972 roku od prywatnego kolekcjonera.
Co kryło gliniane naczynie
Srebro z Kotowic to nie szkatułka z biżuterią, tylko zbiór monet, ozdób i surowca. Centrum Kultury w Siechnicach podaje co najmniej 1090 monet i 300 srebrnych ozdób, w większości połamanych i zachowanych we fragmentach. Skarbem archeolodzy nazywają każdy celowo ukryty zespół przedmiotów, także zapas kruszcu na handel.
Monety pochodzą z pół Europy i z Bliskiego Wschodu. Według opracowania Bożeny Butent-Stefaniak są wśród nich arabskie dirhemy, fragmenty bizantyjskich miliarensów, 69 półbrakteatów z Hedeby (portu w dzisiejszym Szlezwiku), 39 monet czeskich i blisko 900 zachodnioeuropejskich. Te ostatnie to denary, czyli drobne srebrne monety zachodniej Europy – bawarskie, szwabskie z Augsburga i Strasburga, nadreńskie, lotaryńskie z Metzu, frankońskie z Moguncji i Wormacji, krzyżowe oraz bite w Pawii.
Liczba samych monet islamskich pozostaje sporna – starsze opracowanie mówi o 204 dirhemach, a katalog referencyjny z 2013 roku wykazuje dla Kotowic 569 egzemplarzy, z czego jeden zachowany w całości.
Po stronie ozdób monografia skarbu z Czarnkowa pod Legnicą, wydana w 2022 roku przez Muzeum Miedzi w Legnicy i Instytut Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego, wymienia kotowickie zausznice typu Świątki i zausznice z paciorkami cylindrycznymi, czyli ozdoby noszone przy skroni, a obok nich kaptorgi (niewielkie zawieszki w kształcie zamkniętego pudełeczka), klamry do kolii i paciorki, wykonywane najczęściej filigranem z cienkiego, skręcanego drutu. Dochodzą do tego druty i półsurowiec, które razem z połamanymi monetami dają obraz srebra odważanego jak towar. Badacze mówią w takich wypadkach o srebrze siekanym.
Kiedy skarb trafił do ziemi
Katalog referencyjny wczesnośredniowiecznych znalezisk monetarnych prowadzi ten zespół pod nazwą Kotowice II i wiąże go z datą graniczną 1010. Fachowo mówi się o terminus post quem, w skrócie tpq, czyli o najwcześniejszym możliwym momencie ukrycia – skarb nie mógł trafić do ziemi wcześniej, niż wybito jego najmłodszą monetę.
Rok 983, który krąży w popularnych opisach, znaczy co innego. Publikacja Muzeum Miejskiego Wrocławia z 2021 roku wyjaśnia, że lata 983–985 to czas wybicia najliczniejszej grupy monet z tego zespołu, ale leżały obok nich egzemplarze młodsze, z okolic 1010 roku. Datę tej grupy bierze się więc za moment zakopania, choć mówi ona tylko o największej fali srebra napływającej wtedy na Śląsk.
Sami badacze nie są tu zgodni. W tej samej czarnkowskiej monografii Borys Paszkiewicz pisze o kotowickim zespole jako ukrytym po 995 roku, podczas gdy część katalogowa podaje 1010. Najmocniej wyłamuje się z całości denar Arnulfa Złego, władcy Bawarii zmarłego w 937 roku, starszy od reszty o blisko sto lat. Paszkiewicz nazywa go przypadkowym, przestarzałym wtrętem – srebro krążyło z rąk do rąk dziesięcioleciami, zanim ktoś zamknął je w naczyniu.
Jak odzyskiwano rozproszone srebro
Skarb wyszedł na jaw 6 grudnia 1972 roku, kilkanaście kilometrów od miejsca ukrycia. Robotnicy Doświadczalnych Zakładów Zootechnicznych w Siechnicach budowali owczarnię w Komorowicach w gminie Żórawina i dostrzegli w przywiezionym piasku rozbite gliniane naczynie ze srebrem. Piasek pochodził z nieczynnej dziś żwirowni pod Kotowicami w gminie Siechnice i stąd nazwa – literatura numizmatyczna prowadzi zespół od miejsca wydobycia piasku.
Pierwsze dni kosztowały znalezisko najwięcej. Część zawartości trafiła do betoniarki, część rozeszła się między okoliczne osoby prywatne, a kolejne monety i ozdoby wmurowano razem z piaskiem w powstający budynek. Zorganizowane poszukiwania ruszyły, gdy srebro było już rozproszone. Mimo to od 60 osób prywatnych wróciło około 300 monet i ozdób, a rozbiórka owczarni dała kolejne mniej więcej 720 przedmiotów wykutych z murów. Łącznie odzyskano około 75 procent zawartości naczynia.
Skarb kotowicki na tle innych znalezisk Dolnego Śląska
Kotowickie srebro nie jest osobliwością, tylko ogniwem długiej serii. Katalog znalezisk monetarnych z lat 500–1150 gromadzi dla Dolnego Śląska kilkanaście datowanych zespołów, od Sośnicy z datą graniczną 954, przez Lasowice z 983 i Legnicę z 1002, po Wińsko z 1014 i Ulesie z 1061. Kotowice II leżą w najgęstszym paśmie.
Dla badaczy śląskich ozdób ten zespół jest materiałem porównawczym pierwszego wyboru. Monografia czarnkowska sięga po niego przy każdej niemal kategorii – przy zausznicach typu Świątki noszonych od połowy X do XI wieku, przy kaptorgach z przełomu X i XI stulecia, przy klamrach, paciorkach i drutach. Wymowny jest też stopień rozdrobnienia kruszcu, bo spośród 569 kotowickich monet islamskich w całości przetrwała jedna. Podobną skalę posiekania srebra odnotowano na Śląsku tylko w Lasowicach i Radzikowie II.
Czegoś jednak temu znalezisku wciąż brakuje. Choć minęło ponad pół wieku od odkrycia, skarb kotowicki nie doczekał się kompleksowego opracowania. Porównywalny skarb z Czarnkowa pod Legnicą, z częścią monetarną z lat 956–957, dostał pełną monografię w 2022 roku, ze środków Narodowego Instytutu Dziedzictwa i Ministerstwa Kultury.
Gdzie dziś znajdują się kotowickie zbiory
Główna część znaleziska należy do Muzeum Archeologicznego we Wrocławiu, oddziału Muzeum Miejskiego Wrocławia, w gotyckim Arsenale Miejskim przy ulicy Antoniego Cieszyńskiego 9. Tamtejsza wystawa stała „Śląsk starożytny i średniowieczny” zajmuje trzy piętra i prowadzi od epoki kamienia po średniowiecze.
Druga część zbioru trafiła do gabinetu numizmatycznego. Gabinet Numizmatyczno-Sfragistyczny Zakładu Narodowego imienia Ossolińskich przy ulicy Szewskiej 37 przechowuje 18 dobrze zachowanych denarów szwabskich i bawarskich. Według opracowania Bożeny Butent-Stefaniak kupiono je w 1972 roku od prywatnego kolekcjonera, weszły więc do zbiorów inną drogą niż przedmioty wykuwane z murów owczarni.
Fragmenty skarbu bywały pokazywane na wystawie stałej, co dokumentują fotografie wykonane we wnętrzu Arsenału w październiku 2013 roku. Układ gablot zmienia się jednak z czasem, więc przed wizytą warto zapytać muzeum, czy kotowickie srebro jest akurat prezentowane. Stan na wrzesień 2026.


