Konserwatywna architektura XX wieku, która określana jest również jako antymodernizm czy architektura klasyczna, widoczna jest również we Wrocławiu. Jej szczególnym przykładem bywa architektura oficjalna III Rzeszy, w obiegu nazywana stylem narodowym, choć historycy architektury tej nazwy nie uznają. Jakie wrocławskie budynki wiąże się z tym okresem?
Antymodernizm powstał jako odpór dla abstrakcyjności form modernistycznych. Wyróżniał się sięganiem do tradycyjnych wzorców, symetrią, nierzadko monumentalizmem. Do prądów konserwatywnej architektury XX wieku zalicza się neoklasycyzm, radziecki socrealizm oraz włoski styl Novecento. Budownictwa III Rzeszy nie umieszcza się wśród odmian socrealizmu, który był doktryną radziecką. Janusz L. Dobesz i Piotr Krakowski sytuują je w polu klasycyzmu, sztuki rodzimej i funkcjonalizmu, wyróżniając trzy równoległe nurty – półmodernistyczny, chłopsko-rękodzielniczy i neoklasyczny.
Architektura oficjalna III Rzeszy, przez wiele lat opisywana jako styl narodowy, jest we Wrocławiu reprezentowana przez kilka budowli, które dotrwały do naszych czasów. Na co warto zwrócić uwagę?
Budynek Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego
Jednym z najbardziej popularnych przykładów jest budynek Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego położony przy placu Powstańców Warszawy 1. Datowanie budowy jest w literaturze sporne. Dobesz podaje lata 1939–1945, Wanda Kononowicz lata 1936–1937, a katalog „Zabytki Sztuki w Polsce. Śląsk” wydany przez Krajowy Ośrodek Badań i Dokumentacji Zabytków lata 1938–1945. Wojna przerwała prace, przez co ceglana bryła nie doczekała się zaplanowanego tynku ani bogatego programu zdobienia. Gmach częściowo zbombardowano w 1945 roku, a po wojnie odbudowano i otynkowano.
Budynek Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu został zaprojektowany przez Felixa Bräulera, który pracował nad bryłą gmachu co najmniej od 1935 roku. Pierwszy zachowany rysunek pochodzi z września 1935 roku, a projekt z 28 maja 1936 roku pokazuje fasadę od strony Odry w kształcie ostatecznie zrealizowanym. Konkurs na ten gmach rozstrzygnięto dopiero w 1938 roku i wygrał go wrocławski architekt Erwin Grau, mimo to zbudowano projekt Bräulera. Fasada gmachu kojarzyła się z Nową Kancelarią Rzeszy w Berlinie przede wszystkim za sprawą potężnych, wgłębnych portyków filarowych, czyli cofniętych wnęk wejściowych z rzędem masywnych słupów. Zwrócił na to uwagę Gerhard Scheuermann w opracowaniu „Das Breslau Lexikon”. Portal miejski wroclaw.pl podaje, że w budynku mieści się 800 gabinetów oraz pomieszczenia gospodarcze i piwnice, przy ponad 26 tysiącach metrów kwadratowych powierzchni użytkowej. Gmach ma trzy kondygnacje i użytkowe poddasze, a jego sześć skrzydeł otacza trzy wewnętrzne dziedzińce. Korpus wygięto zgodnie z biegiem Odry. Do dzisiaj krąży wiele plotek o jego podziemiach, gdzie miałyby znajdować się tunele łączące go z ratuszem i Dworcem Głównym. Portal miejski wroclaw.pl rozstrzyga tę kwestię jednoznacznie – na istnienie takich tuneli nie ma dowodów.
Naziemne schrony obrony przeciwlotniczej
Drugim wrocławskim przykładem budownictwa tego okresu są naziemne schrony obrony przeciwlotniczej. Autorstwo Richarda Konwiarza potwierdza dla schronu przy placu Strzegomskim Muzeum Współczesne Wrocław, które w nim dziś działa. Pozostałe obiekty są temu architektowi przypisywane. Obiektów jest pięć. Stoją przy ul. Ładnej, przy ulicy Legnickiej na placu Strzegomskim, na skrzyżowaniu ulic Słowiańskiej i Ołbińskiej, na rogu Grabiszyńskiej i Stalowej oraz przy ul. Białodrzewnej, gdzie schron z 1943 roku ma się stać osiedlowym domem kultury na Nowych Żernikach.
Schrony objęły ochroną jedynie ułamek mieszkańców Wrocławia, ale pojedynczy obiekt mieścił bardzo dużo osób. Schron przy placu Strzegomskim działał w 1945 roku jako szpital forteczny nr II i przyjmował do tysiąca rannych rozłożonych na sześciu kondygnacjach, schodach i korytarzach. Schron przy ul. Stalowej 62 mógł pomieścić ponad półtora tysiąca osób. Bunkry dotrwały do dzisiejszych czasów, choć wojna ich nie ominęła. Dach obiektu na rogu Grabiszyńskiej i Stalowej spłonął podczas alianckiego nalotu i trzeba go było odbudować, a schron przy placu Strzegomskim zamieniono w punkt oporu, o który walki trwały kilka dni. Zabudowa placu i okolicznych ulic legła po nich w gruzach, a schron ocalał jako jeden z nielicznych budynków w tej części miasta.
Czy istniał jeden styl narodowy III Rzeszy?
Określenie, które przyprowadza tu większość czytelników, historycy odrzucają. Janusz L. Dobesz, autor jedynej monografii wrocławskiego budownictwa lat 1933–1945, pisze wprost, że kreowanie stylu III Rzeszy jest błędem, bo o jednym wspólnym stylu tych dzieł mówić się nie da. Piotr Krakowski w książce „Sztuka Trzeciej Rzeszy” wyróżnia trzy równoległe nurty – półmodernistyczny, chłopsko-rękodzielniczy i neoklasyczny.
Budowle reprezentacyjne łączyła rozmaicie rozumiana i często upraszczana idea klasycyzmu. We Wrocławiu przybrała ona postać wgłębnych portyków filarowych, czyli cofniętych wnęk wejściowych z rzędem masywnych słupów. Siegfried Giedion nazwał takie fronty już w 1956 roku pseudomonumentalizmem.
Sam materiał niósł treść polityczną. Hitler mówił we wrześniu 1937 roku, że gmachy nie powinny powstawać dla roku 1940 ani 2000, lecz wzorem świątyń przeszłości sięgać w przyszłe tysiąclecia. Granit i marmur miały świadczyć o trwałości ustroju. Dobesz zaznacza, że okazalszych obiektów tego okresu Wrocław się nie doczekał.
Reżim określił się także przez to, co odrzucił. Wrocławską Akademię Sztuki i Rzemiosła Artystycznego, kuźnię tutejszego modernizmu, zamknięto w 1932 roku, a jej profesor Adolf Rading opuścił Niemcy w październiku 1933 roku, bo jego żona pochodziła z rodziny żydowskiej. Podział nie był jednak czysty. Nowy Urząd Pracy (Neues Arbeitsamt) przy ul. Pomorskiej, zaprojektowany w 1935 roku przez Rudolfa Kühna, ma narożne okna i przeszklone klatki schodowe bliskie architekturze Bauhausu. Mieści się w nim dziś Archiwum Państwowe we Wrocławiu.
Miasto, którego nie zbudowano
Wrocławskie śródmieście miało wyglądać zupełnie inaczej. Ustawa z 1937 roku zapowiadała przebudowę centrów większych miast niemieckich kosztem znacznej części ich zabytkowej zabudowy. Już w lutym 1935 roku Rudolf Kühn, kierownik Urzędu Budowlanego Wrocławia, zaplanował trasę równoległą do ul. Świdnickiej, wymagającą poszerzenia ulic Szewskiej i Widok oraz zburzenia kilkudziesięciu budynków.
We wrześniu 1938 roku Hitler pochwalił we Wrocławiu projekty Wernera Marcha. Założenie miało się skupiać wokół placu defilad, urządzonego tam, gdzie dziś jest Park Słowackiego z Panoramą Racławicką. Plac otaczać miały siedziba władz okręgowych, wieża wysoka na 70 metrów oraz nowa Hala Ludowa. Na planie „Neugestaltung der Innenstadt Breslau” z grudnia 1939 roku zamyka go od zachodu hala na rzucie kwadratu o boku 100 metrów, nakryta kopułą.
Realizacja wymagała rozbiórek. Zniknąć miały Hala Targowa przy ul. Piaskowej, gmach zamkniętej wówczas Akademii Sztuki, Stara Rejencja mieszcząca dziś Muzeum Narodowe oraz kościół i klasztor Bernardynów, w których działa Muzeum Architektury. Bastion Ceglarski przewidziano do splantowania, a oszczędzono jedynie kościół św. Krzysztofa. Z całego zespołu powstał jeden budynek – gmach rządowy przy placu Powstańców Warszawy.
Obiekty błędnie wiązane z tym okresem
Kilka wrocławskich budowli trafia do zestawień architektury III Rzeszy, choć są wcześniejsze. Rozstrzyga data rozpoczęcia budowy, nie data jej zakończenia. Stadion Olimpijski przy ul. Mickiewicza zaprojektował Richard Konwiarz w latach 1924–1925, a zbudowano go w latach 1925–1929, cztery lata przed przejęciem władzy przez nazistów. Do lat trzydziestych należą wyłącznie rozbudowy – murowane elewacje, wieża w koronie stadionu, hala gimnastyczna i brama dla kolumn marszowych.
Nowe skrzydło gmachu sądu przy ul. Sądowej 1–3 powstawało według projektu Wernera Haberlanda od lipca 1930 do lutego 1934 roku. Wieżowiec Miejskiej Kasy Oszczędności w Rynku zbudował Heinrich Rump w latach 1930–1931, a więc przed powstaniem III Rzeszy, choć jego portal bywa kojarzony z estetyką reżimu.
Hala Stulecia (Jahrhunderthalle), przez dziesięciolecia nazywana Halą Ludową, to dzieło Maxa Berga z 1913 roku. Myli się ją z Halą Ludową planowaną w latach trzydziestych przy placu defilad, która nigdy nie powstała. Osiedle wzorcowe WuWA to dorobek wystawy „Wohnung und Werkraum” z 1929 roku, dzieło architektów Werkbundu z Hansem Scharounem. Budynki Hansa Poelziga są jeszcze sprzed pierwszej wojny światowej.
Koszty ludzkie
Budownictwo wojennego Breslau opierało się na pracy przymusowej. Jak podaje dr Katarzyna Pawlak-Weiss na miejskim portalu wroclaw.pl, w mieście działały cztery filie obozu koncentracyjnego Gross-Rosen i pięć obozów jenieckich. Obóz na Psim Polu (Breslau-Hundsfeld) liczył w kwietniu 1944 roku 6648 osób, a ten na Sołtysowicach (Burgweide) mógł pomieścić do dwunastu tysięcy. Więźniów kierowano do zakładów zbrojeniowych Rheinmetall-Borsig, do kopania rowów strzeleckich, do rozbiórek i usuwania gruzu.
Najcięższą inwestycją była budowa lotniska w środku miasta. Dowództwo Festung Breslau rozpoczęło prace w styczniu 1945 roku i zakończyło je na przełomie kwietnia i maja. Na osi dzisiejszego placu Grunwaldzkiego wyburzono zabudowę na prostokącie 200 na 1350 metrów, w tym cztery świątynie. Pracowały przy tym tysiące robotników przymusowych i mieszkańców miasta. Projekt „Ludzie ze znakiem P”, dofinansowany przez Muzeum Historii Polski, podaje, że liczby ofiar nigdy nie ustalono, zabitych trzeba liczyć w tysiącach, a według części szacunków zginąć mogło ponad trzynaście tysięcy ludzi. Z gotowego pasa startowego skorzystał jeden, najwyżej dwa samoloty. Instytut Pamięci Narodowej we Wrocławiu przypomina relacje pracujących tam przymusowo cudzoziemek.
Schrony – co o nich wiadomo
Wrocławskich schronów naziemnych jest pięć, a mieściły więcej ludzi, niż sugeruje ich zwarta bryła. Obiekt przy placu Strzegomskim 2 z 1942 roku ma rzut koła o średnicy około 31 metrów, wysokość blisko 25 metrów i sześć kondygnacji przy ścianach żelbetowych grubości 1,1 metra. W 1945 roku działał jako szpital forteczny nr II i przyjmował do tysiąca rannych. Schron przy ul. Stalowej 62 mógł pomieścić ponad półtora tysiąca osób.
Wojna ich nie ominęła. Dach obiektu na rogu Grabiszyńskiej i Stalowej spłonął podczas alianckiego nalotu i trzeba go było odbudować. Schron przy placu Strzegomskim zamieniono w punkt oporu, o który walki trwały kilka dni. Zabudowa placu i okolicznych ulic legła w gruzach, a schron ocalał jako jeden z nielicznych budynków w tej okolicy.
Dziś w schronie przy placu Strzegomskim działa Muzeum Współczesne Wrocław, obiekt przy ul. Stalowej zajmuje Archiwum Miejskie Wrocławia, a ten przy ul. Ładnej 22 jest wojewódzkim magazynem ochrony cywilnej.



0.5